Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Dowcpiy zbierane na grupie pl.listserv.chomor-l

Dowcipy są zbierane na bieżąco. Niestety nie sprawdzam czy jakiś juz się przypadkiem nie pojawił, więc wszystkie dowcipy z zamieszczonych tam postów jako taksy będą zamieszczane tutaj.
Profesor egzaminuje blondynkę. Kiedy na kolejne pytania nie uzyskuje
odpowiedzi zaczyna przeglądać jej indeks.
- Widzę że z innych egzaminów też pani ma same niedostateczne. Jaki jest
właściwie pani ulubiony przedmiot?
- Wibrator.

W pociągu siedzą na przeciw siebie dwaj faceci. Nagle jeden zaczyna pluć w
stroną drugiego, opluwając precyzyjnie jego sylwetkę wokoło, (tak jak kowboje
ostrzeliwują z colta kształt osoby) nie opluwając jednakże jego samego. Po
czym sie przedstawia:
Nazywam sie John Smith, jestem mistrzem świata w pluciu precyzyjnym,
wielokrotnym zawodowym mistrzem USA w tej samej dyscyplinie, oraz dwukrotnym
mistrzem olimpijskim w pluciu pod wiatr.
Na co drugi gostek splunął pierwszemu prosto w oko i mówi:
Milo mi, Jan Kowalski, amator.




      
      
      
Szedł sobie Gienek ulicą i zobaczył Franka, który szedł, niczym John Wayne,
przekładając nogi, co nie wyglądało nazbyt komfortowo.
- Wszystko w porządku, stary? - zapytał Gienek - Wyglądasz jakbyś miał problem.
- Tia... - odpowiedział Franek z ciężkim oddechem - posrałem się w gacie -
dokończył ze zgryzioną miną.
- Serio?! - zdziwił się Gienek - To dlaczego tak łazisz? Tam jest publiczna
toaleta, nie powinieneś się trochę oczyścić?
- Jeszcze nie skończyłem.




      
      
      

W barze:
- Poproszę piwo bez soku.
- Bez jakiego soku?
- No... może być bez malinowego.


Pan Prezydent RP wymknął się ochronie i niezauważony opuścił posiadłość
na Helu.
Złapał stopa i późnym popołudniem wylądował we Władysławowie.
Pochodził trochę po plaży, wydał 19,50 na pamiątki w straganach na
deptaku aż zrobił się głodny. Ale zobaczył, że nie ma już kasy.
Szybko pomaszerował na pocztę wymachując książeczką oszczędnościową PKO
na której miał zadołowane całe 400 zł.
Na poczcie okazało się jednak, że nie wziął ze sobą dowodu osobistego i
panienka nie chciała mu wypłacić pieniędzy.
Trochę zły powiedział :
- Przecież ja jestem Lech Kaczyński. Prezydent RP.
- Każdy może tak powiedzieć - odparła panienka z okienka
- No ale jak mam pani udowodnić, że ja to ja - nie dawał za wygraną
Lechu
- Hmm - pomyślała panienka
- Wie pan, kiedyś był tu Krzysztof Krawczyk i też nie miał dowodu ale
zaśpiewał "parostatek" i wypłaciliśmy mu pieniądze.
Innym razem Adam Małysz pokazywał jak się ląduje telemarkiem i też
uwierzyliśmy mu.
Może i Pan jakoś nam udowodni, że jest Pan Prezydentem .
- No nie wiem - odpowiedział zły jak diabli Kaczyński
- Przychodzą mi do głowy same jakieś pojebane pomysły.....
- Oczywiście Panie Prezydencie - przerwała mu panienka
- W jakich nominałach mam wypłacić Panu pieniądze ?

Gdyby któregoś dnia wszyscy na całym świecie w jednej chwili rzucili
wszystko i złapali się za ręce, w milczeniu spojrzeli razem w górę -
robotnicy na placu budowy, spikerzy w telewizji, kierownicy w zakładach
pracy, i muzycy i rozwrzeszczane dzieciaki na podwórku, i kierowca
autobusu, i sąsiad, i sąsiadka, i skrzypek na dachu, i wszyscy, wszyscy,
wszyscy, to... mógłbym pójść do domu i się wreszcie w spokoju, ku*wa,
wyspać!!




      
      
      
W autobusie.
- Panie! co się pan tak o mnie ociera? Ma pan na mnie ochotę?
- Nie... skądże...
- To odsuń się pan bo może inni mają.




      
      
      
Nauczycielka pyta dzieci na lekcji:
-Dzieci skąd się bierze prąd?
-Z burdelu odpowiada Jasiu.
-A, dlaczego?
-Dzisiaj rano jak się tato golił prąd zniknął, a on powiedział?:
„Znowu te kur** prąd odcięli!”




      
      
      
Fidel Castro miał przemawiać na Kubie, przed sceną zgromadził się ogromny
tłum. Fidel wszedł na scenę i zaczął mówić. W pewnym momencie z tłumu
rozległo się głośne wołanie sprzedawcy chodzącego między ludźmi:
-Pooopcorn, orzeeeszki.
Castro się troszkę podenerwował, ale przemawia dalej. Chwilkę później znowu
słychać:
-Pooopcorn, orzeeeszki.
Fidel wkurzył się jeszcze bardziej, ale kontynuuje przemówienie. Minutę
później sytuacja się powtarza. Tym razem Castro już nie wytrzymał i
krzyknął:
-Jak dorwę tego, co krzyczy „Popcorn, orzeszki” to kopnę go tak, że
wyląduje na Florydzie. I w tym momencie cały tłum:
- Pooopcorn, orzeeeszki.




      
      
      
Jednego wieczoru facet słyszy dziwne dźwięki dochodzące z piwnicy. Wchodzi
i widzi kotkę, którą gwałci mysz. Zafascynowany wyczynem myszki, zdobywa
jej zaufanie kawałkiem sera i prowadzi ją do drzwi obok. Mysz powtórnie
dokonuje nie lada wyczynu, gwałcąc owczarka niemieckiego. Mężczyzna, bardzo
juz podekscytowany, bardzo chciał pokazać komuś to stworzenie. Złapał więc
myszkę, poszedł do domu i wchodzi do sypialni. Budzi swoją żonę, ale zanim
zdążył cokolwiek powiedzieć, kobieta zauważyła mysz, wrzasnęła i cała
szczelnie zakryła się kocem.
- Ależ kochanie - uspokaja ją mąż - nie bój się, poczekaj aż ci opowiem o
tej myszce.
- Wynoś się ! - wrzeszczy żona - i zabierz tego seksualnego maniaka ze
sobą!




      
      
      
Mieszkaniec wsi Maśluchy wybrał sie do lasu po drzewo do pieca, bo zima nie 
odpuszczała, jakby się jakaś zwierzynka trafiła to zabrał obrzyna ze sobą.
Niestety przeciskając się przez krzaki, niechcąco pociągnął za spust i
postrzelił sobie nogę.
Brocząc krwią, resztką sił doczołgał się do pobliskich zabudowań byłego PGR,
szczęśliwym trafem mieszkał tam dawny pracownik zajmujący się świnkami, miał
on do czynienia z zabiegami u świnek - od zajścia do zejścia, także na
operacjach się znał. W stanie lekko nadającym się do użytku oznajmił.
- Nic do znieczulenia nie mam, bom właśnie resztę zużył i będę musiał
wyjmować kule na żywca.
- Spokojnie dam rade, wyjmuj.
Po kilkudziesięciominutowej walce z kulą oraz snem, znachor wytaszczył kulkę
i oznajmił
- Co jak co, ale żeby przez ten cały czas nie dać znać po sobie bólu,
żadnego dźwięku, jęku nic, jestem normalnie zszokowany.
- Panie nie taki ból się przeżyło, dokładnie dwa razy było dużo gorzej.
- Tak? A w jakiej sytuacji?
- Raz jak przysiadłem w lesie pod krzaczkiem, żeby kreta wypuścić, jajkami w
sidło trafiłem...
- O jezuuu.. Toć to potworność, chyba nie może być coś gorszego od takiego
bólu!
- Może... Sidło było przywiązane do przygiętej do ziemi młodej brzózki...




      
      
      
Rok 1992. Z katastrofy rosyjskiego statku na dziką wyspę przypływa szalupą 
garstka uratowanych marynarzy. Z krzaków wypadają ludożercy otaczają ich i
oznajmiają, że zostaną wszyscy zjedzeni. Najstarszy stopniem bosman zaczyna
negocjacje:
- Czy u was towarzysze rewolucja była?
- Nie - odpowiada zaskoczony kacyk
- A kolektywizacja? - drąży bosman
- Nie - coraz bardziej niepewnym głosem mówi kacyk
- A kult jednostki?
- Nieee!!!!
- A czyny społeczne w dzień urodzin Lenina? Też nie???
- Nie.
- No to skąd w was takie ku*wa zezwierzęcenie?




      
      
      
Pietka i Czapajew uciekają przed białymi. Czapajew idzie przodem, Pietka 
wlecze się, targając ciężki worek na plecach. W pewnej chwili ma jednak dość
i prosi towarzysza:
- Wasilju Iwanowiczu, mogę wyrzucić ten wór?
- Nie można Pietka, w nim jest plan zdobycia Paryża.
Po jakimś czasie Pietka znów próbuje:
- Proszę, mogę wyrzucić to dziadostwo?
- Nie można! To jest super istotne strategicznie.
Wymknęli się obławie, siedzą i odpoczywają. Pietka otwiera wór, zagląda a
tam tylko kartofle.
- Wasiliu Iwanowiczu, co to za plan???
- Patrz uważnie, Pietka - mówi Czapajew, wyciągając kartofle i układając je
na ziemi - tu jesteśmy my, a tu Paryż...




      
      
      
Spadochroniarz ma skakać z samolotu, ale mówi do kolegi:
- Stary, już parę razy w tym miejscu skakałem i mi się spadochron nie
otworzył... nie będę tu skakać, bo to pechowe miejsce!
- No co Ty pierdolisz, skacz kurwa ...
No i koleś skoczył.
W tym samym czasie, w wiosce na dole sołtys zrobił w stodole zebranie i
mówi:
- Ludzie! Wkurza mnie już to wszystko - krowy srają na ulice, nawet tego nie
sprzątacie, zrobiłem wam kibel obok pubu, a wy na mur i tak lejecie ... - w
tym momencie do stodoły wpada spadochroniarz... sołtys pokazuje go ręką i
mówi: - A ten to mnie już wkurwia!




      
      
      
Osiemdziesięcioletnia wdowa wraca z randki ze swoim dziewięćdziesięcioletnim 
narzeczonym.
- I jak było, mamo? - pyta córka.
- Wyobraź sobie, musiałam mu dać trzy razy po gębie!
- Co ty powiesz, dobierał się do ciebie??
- Nieee... Tylko myślałam, że umarł.




      
      
      
Policjant zatrzymuje kierowcę:
- Nie wie pan, że nie wolno wozić psa na przednim siedzeniu?
- Panie władzo, ale to przecież pies pluszowy!
- Jego rasa nie gra tu roli!




      
      
      
Rosyjscy naukowcy odnaleźli na głębokości 20 m szkielet mamuta. 
To kolejny dowód na to, że mamuty żyły w norach.




      
      
      
Jaś ma problem z przecinkami. Zupełnie nie wie, gdzie je stawiać. Po 
powrocie ze szkoły chłopak oznajmia mamie:
- Znowu pała z dyktanda...
- Niemożliwe!? Pokaż zeszyt!
Mama czyta, co napisał syn: "Do chaty wszedł myśliwy na głowie, miał czapkę
na nogach, nowe buty, z cholewami w zębach, papieros w oczach, świeciła mu
radość."




      
      
      
On: - Ładny kapelusz
Ona: - Dziękuję. Nie sądzisz, że mnie odmładza?
On: - No cóż, robi co może....




Facet wraca uradowany z pracy:
- Kochanie, szef zaproponował mi nową pozycję!
Zona nie podziela jego zachwytu
- Też mi coś! Ma ci dać, osioł jeden, podwyżkę, a do naszego seksu niech się
nie wtrąca...




Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając go na bal u
gubernatora zaznaczył:
- Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i powie parę
komplementów.
...Rżewski tańczy z gubernatorową:
- Jestem panią oczarowany, madam! Poci się pani o wiele mniej, niż każda
inna tłusta kobieta pani wzrostu!




Tomek wyszedł z tatą na spacer. Nagle kłania się jakiemuś obcemu mężczyźnie.
- Kto to jest? - pyta zdumiony ojciec.
- To pan z zakładu oczyszczania. Zawsze jak wychodzisz do pracy, dzwoni do
mamy i pyta się czy teren jest już czysty...




Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść... ale jest co bzykać!




Pyt: Kiedy ludzie na pewno wstaliby do toastu ?
Odp: Gdyby wódka w czopkach była !




Jaki jest szczyt złośliwości?
Dać się wysterylizować, ale żonie powiedzieć o tym dopiero, gdy oznajmi, że
jest w ciąży.




Wowoczka siedzi na lekcji, zamyślony, nie odpowiada na zadawane pytania.
Nauczycielka pyta:
- Co jest z tobą, synku, co cię trapi?
- Mama wróciła z sanatorium, trypra przywiozła. Najpierw dostał go tata, a
zaraz potem wszyscy sąsiedzi. I teraz żrą się między sobą, a ja nie
rozumiem, o co: czy mama za mało przywiozła, czy źle podzieliła...




Przychodzi facet do sklepu:
- Jest piwo?
Sprzedawczyni na to:
- Nie ma.
- A co jest? - pyta klient.
- No oranżada, cola, woda mineralna...
- Nie, nie. Ja się pytam co jest, że piwa nie ma!?




- Na czym polega globalna wioska?
- Na tym, że ludzie z całej Polski na Onecie zachowują się jak na wsi.




- Kiedy kobieta przeżywa szokujący seks?
- Kiedy zamiast orgazmu przychodzi mąż.




Swatka pyta Dorci:
-Dorcia którego kawalera twój tate dla Cię wybrał?
-Aj tate urządzł konkurs na mnie
-Jak to konkurs?
-Czy Ignaś czy Srul. Który na większą sumę zbankrutuje na koniec roku, tego
będę żoną




Do wodza Indian przychodzi wojownik:
- Wodzu, mam dwie wiadomości: złą i dobrą.
- OK, zaczynaj od złej.
- Obok nas rozbił się tabor cygański.
- To straszne, trzeba na nich bardzo uważać... No, a ta dobra wiadomość?
- Smakują jak bizony!




Czy facet samotny w środku lasu, gdzie w pobliżu nie ma kobiety, mówiący coś
na głos, ale tak, że żadna z kobiet go nie słyszy, także nie ma racji?




W sex-shopie młoda kobieta długo stoi przed półką ze sztucznymi penisami.
Ogłada je z każdej strony i co poniektóre odkłada na bok. Potem zwraca się
do sprzedawcy:
- Przepraszam, gdzie jest przymierzalnia?




Idzie czerwony kapturek z jedzeniem dla babci w koszyku przez las. Spotyka
wilka:
- Czerwony kapturku co niesiesz w tym koszyku
- Jedzenie dla mojej chorej babci
Wilk zabrał czerwonemu kapturkowi koszyk i zjadł wszystko. Czerwony kapturek
poleciał z płaczem do mamy i mowi:
- Mamo mamo wilk zjadł wszystko z koszyka!
Mama na to:
- Nie martw sie jutro ubierzemy ci inny kapturek.
Nastepnego dnia idzie czerwony kapturek w niebieskim kapturku i spotyka
wilka:
- Czy to ty jestes tym czerwonym kapturkiem, ktory wczoraj niosł jedzenie
dla babci?
- Tak to ja - i znowu wilk wszystko zjadł.
Kapturek wraca do mamy i sytuacja sie powtarza.
Nastepnego dnia znowu idzie kapturek przez las w fioletowym kapturku i
spotyka wilka:
- Czy to ty jestes tym kapturkiem co niesie jedzenie dla babci?
- Tak to ja.
I znowu wilk wszystko zjadł.
.
.
.
.
.
Jaki z tego morał?
Żaden kapturek nie zabezpiecza...




Sklep narciarski.
- Proszę narty i buty narciarskie w rozmiarze 60
- Ile??!!
- 60
- ...To po co panu jeszcze narty??!!




Facet przed wycieczką do Rzymu postanowił jeszcze udać się do fryzjera.
Podczas strzyżenia wspomniał fryzjerowi o wycieczce a ten na to:
- Rzym? Po co ktokolwiek chciałby tam jechać. Jest zatłoczony, brudny i
pełno tam Włochów. Musisz być chyba szalony by tam chcieć jechać. No a jak
chcesz się tam dostać?
- Lecimy Aerofłotem, trafiliśmy na wyjątkowo tanie bilety.
- Aerofłotem??!! To straszne linie, ich samoloty są stare, stewardesy są
brzydkie i niemiłe a ich loty są zawsze opóźnione. Jedzenie paskudne. A
gdzie nocujecie w Rzymie?
- W centrum miasta w tamtejszym Marriocie.
- W tej ruinie? To najgorszy hotel w mieście. Pokoje są małe, obsługa
hotelowa kiepska i się za wszystko przepłaca. No a co tam zamierzacie robić?
- Mamy zamiar zwiedzić Watykan i zobaczyć Papieża.
- Taa, już akurat wam się uda. Ty i milion innych chce zobaczyć Papieża.
Będziesz jak w mrowisku i nic nie zobaczysz. Chłopaku - dużo szczęścia na
tej wycieczce - będzie Ci potrzebne.
Po około miesiącu facet idzie znowu do fryzjera na "okresowe" strzyżenie, a
ten pyta o wycieczkę.
- Była wspaniała. Przylecieliśmy na czas jednym z najnowszych samolotów
Aerofłotu, ale to jeszcze nic - okazało się, że miejsca zostały podwójnie
zabukowane, więc dali na miejsca w pierwszej klasie. Jedzenie i wino były
rewelacyjne, a stewardesa co nas obsługiwała miała może z 25 lat i nie
odstępowała nas na krok - każde zamówienie realizowała w trymiga. A hotel -
rewelacja. Dopiero co przed naszym przylotem zakończył się generalny remont
i teraz to jest najlepszy hotel w mieście. Mało tego - tu też miejsca były
podwójnie zabukowane i dali nam apartament prezydencki bez żadnych dopłat!
- Hmm ... no ale do Papieża to żeście nie dotarli, co?
- Mieliśmy trochę szczęścia. Jak zwiedzaliśmy Watykan, jeden z Gwardzistów
podszedł do nas i wyjaśnił, że Papież lubi przy każdej audiencji spotkać
kogoś z przybyłych osobiście i zapytał czy nie zechcielibyśmy być tymi
osobami. Oczywiście się zgodziliśmy - nie mogło być inaczej - po pięciu
minutach oczekiwania pojawił się Papież i uścisnął mi rękę. Uklęknąłem a on
powiedział parę słów.
- Naprawdę??!! A co powiedział?
Zapytał: - A kto cię synu tak beznadziejnie ostrzygł??




Siedzi facet wieczorem w domu i słyszy pukanie do drzwi. Otwiera, a tam
stoją: Zielony Smok, Niedźwiedzica, Klaun, Facet od Hot Dogów, Żyrafa,
Smerfy, Chuck Norris, Jożin z Bażin i Joe Monster...
Facet pyta: - Aaaaleee... o co chodzi???
- Policja!! Mieliśmy doniesienie o narkotykach!!!



Pies bernardyn biegnie z prędkością 10 km/h i niesie pudełko 10 płytek
DVD o pojemności 4,7 GB każda. Czy będzie on przesyłał dane szybciej niż
sieć Fast Ethernet (100 Mb/s) na odcinku 8 km?


Franek, mieszkaniec Pcimia Górnego (to jest zaraz obok Pcimia Dolnego)
po raz pierwszy od wielu lat opuścił swą wioskę i pojechał do miasta. Wybrał sie m.in po raz pierwszy w zyciu do ZOO.
Po powrocie na wieś opowiadał o swoich wrażeniach Heńkowi:
- Wiesz, były tam różne zwierzęta, zupełnie inne niż u nas na wsi...
- Taaa? A jakie?
- No np taki słon!
- A jak on wyglada?
- Konia znasz?
- No znam.
- No to taki jak koń tylko o wiele grubszy i ogon ma inny i trąbę zamiast nosa i uszy wielkie...
- Taaa? A co tam jeszcze było?
- No np żyrafa...
- A jak ona wyglada?
- Konia znasz?
- No znam.
- No to taka jak koń tylko szyje ma taką dłuuuugą i łatki takie różki małe...
 Taaa? A co tam jeszcze było?
- No np lew...
- A jak on wyglada?
- Konia znasz?
- No znam.
- No to taka jak koń tylko grzywe ma taką wielką i zebiska wielkie i ogon z takim małym pędzelkiem....
Taaa? OOjej! A co jeszcze? Co jeszcze?
- Hmmm... no np taki wąż......
- Taaa? A jak on wyglada?
- Konia znasz?
- No znam.
- To za chuja nie podobne...



Pewnego razu smauraj Paptaku Kurkinasadze,
Co zolte i skosne mial wszystko od nog az do oczu i uszu,
Rozkazal z pieca wydobyc co najczarniejsze sadze
I z duza wprawa przyrzadzil z nich przeszlo dwa litry tuszu.
Nastepnie odprawil gejsze, popuscil cokolwiek szelek,
Popatrzyl na Fudzi-Jame, wypil ogromna herbate,
Wtranzolil dwie garscie ryzu, umoczyl w tuszu pedzelek
I zaczal pisac do ksiecia Typryku Mamapchatate:
- Ja, nedzny potomek szakala ozenionego z hiena,
Ewentualnie nygusa skrzyzowanego z wywloka,
Blagam cie glosem ochryplym z gardla zzartego gangrena,
By na tym liscie spoczelo twoje wspaniale oko,
Ktore jest, nawiasem mowiac, piekniejsze od morskiej toni
I blyszczy jakoby ksiezyc, co noca na niebo wyplywa
A przy tym wydziela z siebie bukiet czarownych woni,
Podczas gdy moje przy nim wyglada jak zlewozmywak.
Otoz w tym liscie niegodnym chce cie roznymi sposoby
Upraszac, blagac oraz zaklinac na wszystkie swietosci,
Abys nie kalal niebacznie swojej swietlanej osoby,
Ktora jest duma, ozdoba, a zwlaszcza nadzieja ludzkosci!
Ty, tylu wielkimi czynami herosow godnymi znuzony,
Zmuszales sie w swej dobroci, istoto zaiste boska,
By przychodzic co piatek do mej ohydnej zony,
Przy ktorej nawet krokodyl wyglada jak Schuetz-Trojanowska!
Lecz ja cie ocale, o synu slonca, chocby i sila,
Chociem najmniejszy z padalcow i najnedzniejszy z robakow.
Wiec gdy znow przyjdziesz, to z zalem bede ci musial dac w rylo.
Tu sie podpisal:
                Samuraj Kurkinasadze Paptaku.




Nadszedl ostatni dzien jego corocznego urlopu. Aby uhonorowac
goscia podano na obiad duza porcje sera gorgonzola. On nienawidzil
sera gorgonzola, ale nie chcial urazic obslugi hotelu, ktora byla
bardzo mila przez caly okres pobytu. Tak wiec, kiedy nikt nie patrzyl,
podniosl kwiatka z doniczki stojacej na parapecie okna, wrzucil
gorgonzole do srodka i przylozyl ja kwiatkiem.
Nastepnego dnia wrocil do domu.
Tydzien pozniej otrzymal telegram nastepujacej tresci:
 ' W PORZADKU. PODDAJEMY SIE. GDZIE GO SCHOWALES? '



- Co żołnierz odczuwa na widok łopoczącego sztandaru?
- Powiew wiatru.



Ulicą biegnie gazeciarz i krzyczy:
- Wielkie oszustwo, czterdzieści osób poszkodowanych! Wielkie oszustwo!
Przechodzeń kupuje gazetę, wertuje ją dokładnie i nic nie znajduje o tym oszustwie.
A gazeciarz biegnie dalej i krzyczy:
- Wielkie oszustwo! Czterdzieści jeden osób poszkodowanych!



Skazany na śmierć bandyta uciekł z aresztu. Szeryf rozesłał do
sąsiednich miejscowości zdjęcia przestępcy z przodu, z lewego
i prawego profilu. Nazajutrz ze wszystkich miasteczek
przyszły odpowiedzi:
- Zdjęcia otrzymaliśmy Stop. Wszystkich trzech zastrzeliliśmy Stop.










www.tchibo.pl





120 x 600 IMU Skyscraper


alanis_120x600

banner 11

www.zanox.com

Beauty

Three Kingdoms: Resurrection Of The Dragon

disturbed_120x600.gif